Ulica Lema w Krakowie.
Jak widać nasz wieszcz sławiący orbitalny wizg sprężarkowych turbin ulicę będzie miał uczciwą. Jest już właściwie gotowa włącznie ze wszystkimi znakami, sygnalizatorami, pasami dla pieszych, a nawet przystankami autobusowymi; ale jeszcze nie może być używana. Kończy się ślepo. Ostatnie 50 metrów blokuje wierzba płacząca i automyjnia. Służy tymczasem jako miejsce spacerów i wycieczek rowerowych. Kosze na śmieci na wspomnianych przystankach są przepełnione, bo używane, ale jeszcze nie sprzątane, bo przecież droga oficjalnie nie istnieje. Ulica będzie łączyć Al. Jana Pawła II z Al. Pokoju.
Czuję, że obrażę waszą inteligencję, kiedy napiszę, że to wszystko jak z Lema.