Komandosi działali w ogromnym stresie i nie mieli czasu dzielić włosa na czworo. Kiedy lądowali, zepsuł się jeden z dwóch helikopterów, a na schodach na drugie piętro, gdzie mieszkał Osama z rodziną, napotkali barierę, której się nie spodziewali. Mogli też się obawiać, że szef Al-Kaidy kazał zaminować cały budynek. Skąd mieli wiedzieć, czy nie miał palca na guziku detonatora? (…) Był nieuzbrojony, ale skąd komandosi mieli o tym wiedzieć? Było ciemno, a oni byli ubrani w gogle.