Tromba inżyniera

I co zaglądasz!

Techniczne  

Ładną mamy przyszłość

Cykl jest taki: najpierw jakaś możliwość techniczna pojawia się na horyzoncie, ale oczywiście nie jest jeszcze dostępna dla enduserów. Pamiętam na przykład programy z cyklu Beyond 2000 w których z lubością wieszczono zaranie ery nawigacji w samochodach (”już niedługo papierowe mapy mogą odejść do lamusa, w Japonii rozpoczęły się testy…” — jakbym to słyszał z tyłu głowy).

Potem następuje faza irytacji, bo rewolucja nie nadchodzi. Wszystkie elementy już niby są, już nawet niby są tanie, ale rynek wie swoje. Chyba z pół wieku trzeba było czekać na kieszonkowe komputery, a i tak pojawiły się dopiero pod pretekstem dodatkowych funkcji w telefonach.

I w końcu obiecywana rewolucja pojawia się tak jakoś mimochodem. Nawet nie wiadomo kiedy znajdujesz sam siebie w obiecanej przyszłości i nie wiesz nawet jak to się stało. W młodzieńczej nerdowskiej młodości, kiedy przeżywałem krótką fascynację astronomią (taką bez teleskopu, bardziej nazwać by ją trzeba “gwiazdoznawstwem”) myślałem o urządzeniu, które podpowiadałoby nazwy gwiazd i planet po wycelowaniu w nie muszki i szczerbinki. Ot tak, kombinowałem sobie zwyczajnie czy takie urządzenie jest możliwe. Wyszło mi wtedy na to, że owszem. Niedawno nawet takie znalazłem gdzieś w sklepach z zabawkami dla tzw. “dużych chłopców” (głupi mem, muszę o nim kiedyś napisać), ale oczywiście nie miałem zamiaru kupować sobie takich zbytków.

Pogodną noc dzisiaj mamy. Wycelowuję iPada z odpaloną darmową aplikacją w okno i wszystko widzę. Księżyc, Spica, Deneb (to w kuchni). I dziwię się sam sobie jakie to wszystko niedziwne, a powinno.

  1. inzmru posted this
Blog comments powered by Disqus
More Information