Tromba inżyniera

I co zaglądasz!

Techniczne  

Cel życia

Czym dłużej o tym myślę, tym bardziej sprowadza się to do tego, żeby na starość zapewnić sobie codzienną dawkę marihuany.

To nie może być tak proste, a jednak. Główny sens życia produkowany jest w tej chwili, w strumieniu półsekundowych zdarzeń o których jakość warto zadbać zawczasu. Ale to teraz. A dokąd? Do uwiądu. Od uwiądu ciała można się jakoś zdystansować. Miewałem okresy niepełnosprawności. Sytuację wprawdzie ratowała świadomość tymczasowości tych stanów — przecież niepewna — nawet mimo tego nie sposób było żyć w ciągłym przejęciu niesprawnością. Jakoś to powszedniało.

Co innego z mózgiem. Kiedy zacznie więdnąć (może nie dożyję, ale wtedy można ten tekst uznać po prostu za niebyły) i sprawiać problemy, nie będzie jak od tego uciec samym przekonaniem, siłą woli czy rezygnacją. Bo to właśnie przekonanie, siła woli i rezygnacja będą więdnąć. Więc rozpuścić się, przejść w łagodny stan osobowości częściowej. Rozłożyć rozkład.

To nie może być tak proste. I nie jest. Nie wystarczy zaopatrzyć się w duże ilości substancji roślinnych i schować je wszystkie do czasu na strychu. Rozwiązanie musi być dynamiczne. O dostępności aktualizowanej codziennie, aż będzie potrzebne. Wymaga to wielu jeszcze działań politycznych, edukacyjnych i kulturotwórczych. Działalności na rzecz dobrostanu społeczeństwa i Planety. Jeśli nie legislacji lokalnej, to zapewnienia sobie odpowiedniej mobilności. Trzymania ręki na pulsie, tak aby miał kto na starość jointa podać.

Być może są inne środki (może jeszcze lepsze zostaną wynalezione — warto zatem inwestować w naukę). Nie wiem, nie znam ich, a kiedy będą już potrzebne też nie będzie mi się chciało robić reaserchu i eksperymentować. To już szczęśliwie załatwiłem.

Jakie to nastolackie, prawda? Stary chłop, a chciałby, żeby mu się w główce tak przyjemnie pokręciło jak na karuzeli. Ale nie. Wcale nie ciągnie mnie aż tak bardzo do tego, żeby palić teraz. To raczej tylko wspomniany element “utrzymania ruchu” w sprawie i ponawiania testów. Nie udawajmy jednak, że z umysłami jak brzytwy trwać będziemy w potencjalną nieskończoność. Odrzucając mrzonkę życia po życiu — zachowania umysłu po stracie mózgu — trzeba przyjąć też konsekwencję nadchodzącej degradacji. Trzeba mieć plan na shut down.

Blog comments powered by Disqus
More Information